1 czerwca 2018 roku w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie odbyła się niezwykła uroczystość. Członkom najbliższej rodziny mjr. Mariana Bernaciaka „Orlika” przekazany został Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari przyznany temu jednemu z najwybitniejszych dowódców polskiego podziemia antykomunistycznego przez Rząd Rzeczypospolitej na Uchodźstwie 73 lata temu  1 czerwca 1945 r. Aktu przekazania dokonał Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk.

 

Na uroczystość przybyli także m.in. przedstawiciel Dowódcy Garnizonu Warszawa płk Andrzej Drozd, przedstawiciel Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Artur Zawadka, przedstawiciel wojewody lubelskiego Waldemar Podsiadły, burmistrz miasta Ryki Jarosław Żaczek, prezes koła Światowego Związku Żołnierzy AK w Rykach Mariusz Pawlak, a także prezesi organizacji kombatanckich.

 

Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari z rąk Szefa UdSKiOR odebrała siostra mjr. Mariana Bernaciaka Wanda Piotrowska. Oprócz niej w uroczystości udział wzięła także bratowa „Orlika” Krystyna Bernaciak, bratanica Alicja Kobus wraz z synem, bratankowie Michał i Andrzej Bernaciakowie oraz kuzyn Włodzimierz Iwanek.


Zwracając się do zgromadzonych minister Kasprzyk powiedział: trudno dzisiaj nie kryć wzruszenia, bo na tę chwilę czekaliśmy tyle lat. 1 czerwca 1945 roku Marian Bernaciak „Orlik” decyzją niepodległych władz Polski, władz rezydujących w Londynie, otrzymał najwyższe polskie odznaczenie wojskowe – Krzyż Virtuti Militari. Order Wojenny Virtuti Militari. To był wyraz wdzięczności wolnych Polaków dla jego postawy – postawy heroicznej. Postawy, w której słowa „Bóg, Honor i Ojczyzna” odgrywały największą rolę. To była wdzięczność Rzeczypospolitej wyrażona tym orderem za jego służbę wojenną, za walkę z niemieckim i sowieckim okupantem. Rok później, 22 czerwca 1946 r. mjr. „Orlik” został zamordowany w wyniku obławy zorganizowanej przez bezpiekę komunistyczną. Został zamordowany dlatego, że służył wolnej Polsce w momencie, gdy jej wolność została podeptana traktatami jałtańskimi. On doskonale wiedział, że po brunatnej okupacji przychodzi okupacja czerwona. I tak samo jak brunatnemu okupantowi, tak i czerwonemu trzeba się przeciwstawić. Był jednym z najdzielniejszych i najodważniejszych żołnierzy Polski Podziemnej oraz okresu walk powojennych. Był rycerzem niezłomnym, rycerzem słusznej sprawy. Po wojnie stanął po stronie dobra w walce ze złem, jakim był komunizm. Zapłacił za to najwyższą cenę, ale w naszych sercach i umysłach pozostaje i pozostanie na zawsze dla przyszłych pokoleń wzorem polskiego patrioty, rycerza niezłomnego. To, że dziś możemy przekazać rodzinie to najwyższe odznaczenie wojskowe to dowód na to, że Rzeczpospolita pamięta i przywraca pamięć o niezłomnych, o tych, którzy się nigdy nie poddali. Dzisiaj możemy powiedzieć, że oni zwyciężyli, że zwyciężył „Orlik”. A ci, którzy przez lata próbowali deptać jego godność, cześć i pamięć o nim – przegrali. Historia przyznała rację tym, którzy jak „Orlik” stanęli po stronie dobra w walce ze złem.

 

Jan Józef Kasprzyk podkreślił też, że pięciu uczestników obławy na „Orlika” w 1946 roku za zamordowanie polskiego patrioty zostało decyzją władz komunistycznych również odznaczonych Orderem Wojennym Virtuti Militari. To hańba, która była kontynuacją próby pohańbienia tego odznaczenia w czasach zaborów. W dniu dzisiejszym, kiedy Order Virtuti Militari trafia do rodziny bohatera narodowego, warto raz jeszcze zaapelować, aby ci, którzy nabyli Order Virtuti Militari za czyny haniebne, tak jak zabójcy „Orlika”, zostali tego odznaczenia pozbawieni. Bo nie może być tak, że równolegle Order Virtuti Militari otrzymuje bohater narodowy i ci, którzy tego bohatera zamordowali. Czas przywrócić właściwe znaczenie słowom „bohater” i „zdrajca”.

 

Na zakończenie Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych podziękował rodzinie mjr. Mariana Bernaciaka: raz jeszcze kłaniam się nisko rodzinie mjr. „Orlika”. Przecierpieliście Państwo gehennę za to, że byliście rodziną polskiego patrioty. Ale dziś dziękujemy Wam za to, że wytrwaliście. Że jesteście z nami. I że, przywracając pamięć o Waszym bliskim, możemy Wam również podziękować za to, że przez cały okres komunistycznego zniewolenia szliście zawsze wyprostowani i dumni, że z waszej rodziny pochodził jeden z największych rycerzy niepodległej Polski.

 

Maria Kobus przemawiając w imieniu członków rodziny mjr. Bernaciaka podziękowała Janowi Józefowi Kasprzykowi i Urzędowi do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych za zachowanie pamięci o stryju i jego żołnierzach, a także za przywrócenie im godności osobistej i należnego szacunku. Wyraziła też nadzieję, że może uda się odnaleźć szczątki ciała stryja i będziemy mogli mu zrobić prawdziwy pogrzeb, ze wszystkimi honorami, jakie są w tradycji polskiego narodu. 


Organizatorem uroczystości był Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

 

Marian Bernaciak urodził się 6 marca 1917 roku w Zalesiu k. Ryk. Uczestniczył w wojnie obronnej 1939 r. We Włodzimierzu Wołyńskim dostał się do niewoli sowieckiej. W październiku uciekł z transportu wiozącego polskich oficerów do łagrów. Działał w konspiracji od jesieni 1939 roku. Od 1940 r. był komendantem rejonu Ryki-Ułęż ZWZ-AK, od grudnia 1943 r. dowódcą oddziału leśnego w podobwodzie Dęblin-Ryki. Do lipca 1944 roku wykonał wiele akcji przeciwko Niemcom, komunistom i pospolitym bandytom. Realizował operację „Burza” na terenie swojego podobwodu, a w sierpniu 1944 r. uczestniczył w marszu oddziałów Inspektoratu Puławskiego AK na pomoc Powstaniu Warszawskiemu. Po wkroczeniu armii sowieckiej pozostał w konspiracji. Od jesieni 1944 r. był dowódcą wszystkich oddziałów partyzanckich na terenie Inspektoratu Puławskiego, od marca 1945 r. także zastępcą komendanta Inspektoratu ds. bezpieczeństwa, a od kwietnia do lipca 1945 r. dowódcą Zgrupowania Oddziałów Partyzanckich Inspektoratu Puławskiego. Organizował i nadzorował grupy dywersyjne AK-WiN w Łodzi, Warszawie, Lublinie i Gdańsku oraz Związku Zbrojnej Konspiracji pod dowództwem Franciszka Jaskólskiego „Zagończyka”. Oddziały podległe mjr. Bernaciakowi toczyły otwarte walki z wojskami sowieckimi, „ludowego” Wojska Polskiego, UB i MO – m.in. 13 kwietnia 1945 r. rozbiły grupę KBW-UB w Woli Zadybskiej, 16 kwietnia rozbiły placówki komunistyczne w Adamowie, 24 kwietnia rozbiły PUBP w Puławach zwany „Katyniem Puławskim”, 1 maja opanowały Kock, a następnie pokonały ubecko-milicyjną odsiecz z Łukowa w zasadzce pod Annówką, 14 czerwca rozbiły gminny UB w Żelechowie, 26 lipca pod Bąkowcem uwolniły więźniów praskiego „Toledo” wiezionych pociągiem do Wronek, 5 lutego 1946 r. rozbiły oddział KBW w Czernicu, 10 marca stoczyły walkę z wojskiem sowieckim w Gończycach. Drużyny dywersyjne podległe „Orlikowi” wspomagały oddziały w dużych akcjach oraz likwidowały funkcjonariuszy i konfidentów UB, gorliwych funkcjonariuszy MO.

 

24 czerwca 1946 roku mjr Marian Bernaciak wracał z ochroną osobistą pod dowództwem Leona Jankowskiego „Obarka” z odprawy dowództwa Inspektoratu Puławskiego WiN na stacji kolejowej w Życzynie. Gdy zatrzymali się w Piotrówku k. Trojanowa, sołtys Piotrówka, Jan Maraszek, wysłał swojego syna Lucjana z doniesieniem do Jerzego Dudkiewicza, funkcjonariusza PUBP w Garwolinie. W nierównej walce z komunistyczną obławą, składającą się z żołnierzy 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki oraz funkcjonariuszy UB i MO, najpierw poległ „Obarek”, a następnie mjr „Orlik”.


Po śmierci mjr. Mariana Bernaciaka komendant ZZK Franciszek Jaskólski „Zagończyk” napisał w rozkazie nr 6 z 26 czerwca 1946 roku:odszedł od nas Żołnierz, który całe swe życie, całą swą wolność poświęcił Tej, którą ukochał nad wszystko. Polska Wolna i Silna była Mu ideą, była Mu celem. (...) znalazł się w pierwszych szeregach żołnierzy AK, którzy podjęli na nowo walkę z okupantem sowieckim. W tej walce nie ustawał i trudu własnego i krwi własnej nie szczędził ofiary obfitej, bo "walczyć dla Ojczyzny i umierać miło" aż stanął nad ciemną i zimną mogiłą bohaterski OBROŃCA OJCZYZNY. Pamięć jego nie szczeźnie w zapomnienia pyle, lecz wryje się w serca nasze i zrodzi w nich potężniejsze uczucie wolności, a krwi naszej życie weźmie "Ta co jeszcze nie zginęła".