"Kochana Mamusiu,

Dzięki Bogu jestem zdrów czego i Wam z całego serca życzę. Pisałem kilka listów tylko nie wiem, czy doszły. Pisałem jeden list, kiedy stałem nad morzem, a dziś piszę już z drugiego miejsca. List piszę w okopie. Kilka min rozerwało się nad głową, lecz ucichło. Tylko nasza artyleria co chwila bije do niego. Dziś pójdziemy na Berlin i lada dzień zakończy się wojna…

 

Codziennie spoglądam na fale Odry, a nawet piłem już wodę z Odry.

Kochana Mamusiu módlcie się, żebym powrócił do Was żyw i niech Mamusia nie ubolewa nad naszym losem, bo taka jest wola Boga. Nie wiem co jest z tatusiem, czy żyje, czy może gdzie zginął, bo i ja dziś Was żegnam, bo jestem pewny, że tu zakończy się kres mego życia i coś tak przeczuwam, ale nie tracę nadziei i Bogu wierzę, że Bóg mnie nie opuści, bo kto z Bogiem to Bóg z nim. No i też strzeżonego Pan Bóg strzeże.

Kochana Mamusiu żegnam Was i proszę nie martwić się może wkrótce Wasze życie poprawi się, choć mnie nie będzie z Wami, lecz myślcie tak, jakby mnie wcale z Wami nie było... - tymi słowami Stach – żołnierz 1 Armii Wojska Polskiego biorący udział w forsowaniu Odry 74 lata temu żegnał się ze swoimi bliskimi kreśląc list w dniu 15 kwietnia 1945 roku. Niebawem po jego napisaniu zginął. Nie doczekał się wolnej Polski, choć o wolną Polskę walczył, za wolną Polskę oddał życie.

 

Do treści listu w swoim przemówieniu odniósł się Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych podczas uroczystości, która miała miejsce 27 kwietnia na Cmentarzu Wojennym w Starych Łysogórkach:

 

- W tych słowach Stacha „Kto z Bogiem, to i Bóg z nim” jest świadectwo o jaką Polskę i o jaki świat walczył każdy z tych pochowanych tu na cmentarzu. Kim byli? To w większości ci, których okupant sowiecki zsyłał w głąb Rosji, męczennicy Sybiru. To ci którzy podobnie, jak żołnierze 27 Wołyńskiej Dywizji Armii Krajowej zostali wcieleni do 1 Armii Wojska Polskiego, ale oni swoje serca i umysły mieli przepełnione miłością do Ojczyzny i do Boga.

 

W swoim wystąpieniu Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Joachim Brudziński podkreślił, jak ważne jest prawidłowe postrzeganie roli, jaką w tamtych walkach odegrał polski żołnierz:

 

- Ojczyzna chce otoczyć swoją miłością, swoją pamięcią tych synów, którzy walcząc o Jej niepodległość, suwerenność dotarli nad brzeg Odry. (...) Nie zdążyli dotrzeć do armii gen. Andersa. Przyszli tutaj mając za plecami, tak jak miało to miejsce pod Leniono sowieckich NKWD-zistów – oprawców, którzy pilnowali i niejednokrotnie skrytobójczo strzelali w plecy polskiego żołnierza. Na czele tej armii stali ci, którzy swoje polskie serca i dusze zaprzedali sowieckiemu totalitaryzmowi. Jakże niesprawiedliwymi są słowa, kiedy próbuje się takich Stachów, tych którzy nie zdążyli do Armii gen. Andersa zestawiać z takimi postaciami, jak Berling, czy Wasilewska. Tutaj pochowani są polscy bohaterowie.

 

Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych zwrócił uwagę, że krwi żołnierskiej nie wolno dzielić:

 

- Wszędzie tam, gdzie spoczywa polski żołnierz, czy to pod Monte Cassino, Narwikiem, czy Lenino, czy tu w Siekierkach mamy prawo dumnie powiedzieć, że wypełniliśmy to, co historia nam nakazała. Europo nie byłabyś wolna gdyby nie ofiara polskiego żołnierza! Europo musisz o tym pamiętać! Dzisiaj oddajemy hołd tym dwóm tysiącom polskich żołnierzy, którzy tu spoczywają. Otaczamy ich pamięcią i wdzięcznością za to, że walczyli z myślą o następnych pokoleniach, o tych co przyjdą po nich, aby były wolne, aby mogły cieszyć się suwerennym państwem.

 

Główną uroczystość na Cmentarzu Wojennym w Starcy Łysogórkach poprzedziła uroczysta Eucharystia, której przewodniczył Metropolita szczecińsko-kamieński abp Andrzej Dzięga.

 

W uroczystościach wzięli udział między innymi Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak, Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Joachim Brudziński, Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk, Sekretarz Stanu w MSWiA Krzysztof Kozłowski, Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP Paweł Mucha oraz Wojewoda Zachodniopomorski Tomasz Hinc.