Wybierz swój język

Strona głównagodło służby cywilnej
Biuletyn Informacji Publicznej

W ich biografiach mieszczą się okupacja, konspiracja, Powstanie Warszawskie, sowieckie represje, zesłanie i emigracja. Po wojnie wielu z nich znalazło dom tysiące kilometrów od Polski. Nie przestali jednak być częścią jej historii. Spotkania z polskimi kombatantami i seniorami podczas wizyty Szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych w Kanadzie były przypomnieniem, że za wielkimi wydarzeniami historycznymi stoją ludzie, których losy nie kończą się wraz z ostatnim wystrzałem.

Wizyta w Kanadzie prowadziła przez miejsca ważne dla polskiej emigracji, ale jej najistotniejszy wymiar ujawniał się podczas spotkań z bohaterami walki o polską niepodległość. Ewa Ponińska-Konopacka, Stefan Zadrożny, Stanisława Gryz oraz Sybiraczki, które znalazły nowy dom w Kanadzie, reprezentują różne doświadczenia polskiego pokolenia wojennego. Łączy je jednak to, że ich osobiste biografie są zarazem świadectwem historii Polski.

Odwiedziny kombatantów i seniorów były wyrazem szacunku dla ich służby i życiowego doświadczenia. Przypomniały również, że obowiązek pamięci nie kończy się na uroczystościach rocznicowych. Obejmuje także obecność przy tych, którzy tę historię przeżyli.

Ewa Ponińska-Konopacka. Dziewczyna z Żoliborza, która niosła meldunki w Powstaniu Warszawskim

W maju 2026 roku Ewa Ponińska-Konopacka ukończyła sto lat. Podczas wizyty w Ottawie Szef Urzędu, minister Lech Parell, odwiedził bohaterkę z Armii Krajowej, łączniczkę Powstania Warszawskiego i damę Orderu Wojennego Virtuti Militari.

Jej życiorys pokazuje, jak wcześnie wojna potrafiła odebrać młodym ludziom poczucie bezpieczeństwa. Urodziła się 4 maja 1926 roku w Paryżu. Dzieciństwo spędzała między innymi w Polsce, ale wybuch wojny szybko zmienił jej życie.

W lutym 1940 roku, mając zaledwie trzynaście lat, wyjechała z matką ze Lwowa z zamiarem dotarcia do ojca przebywającego w Bukareszcie. Podczas próby przekroczenia granicy obie zostały aresztowane. Ewę zwolniono po miesiącu, natomiast jej matkę zesłano do gułagu. Rozdzielenie rodziny było jednym z doświadczeń, które naznaczyły jej młodość. Po zwolnieniu dziewczyna musiała odnaleźć się w rzeczywistości wojennej, najpierw we Lwowie, a później w okupowanej Warszawie.

Na Żoliborzu kontynuowała naukę w szkole działającej oficjalnie jako placówka ogrodnicza, która w warunkach okupacji pozwalała młodzieży zdobywać wykształcenie. Wstąpiła również do 33. Warszawskiej Żeńskiej Drużyny Harcerskiej. Harcerstwo było wówczas nie tylko formą wychowania, lecz także środowiskiem, w którym młodzi ludzie uczyli się odpowiedzialności, samodyscypliny i służby.

W lutym 1943 roku została zaprzysiężona w Armii Krajowej. Przeszła szkolenie z obsługi telefonów wojskowych, nauki o broni i przygotowania do walk ulicznych. Otrzymała pseudonim „Ewa”.

Kiedy 1 sierpnia 1944 roku wybuchło Powstanie Warszawskie, miała osiemnaście lat.

Służyła jako łączniczka 228. plutonu łączności Zgrupowania „Żywiciel” na Żoliborzu. Jej zadaniem była obsługa telefonów polowych i łącznic, naprawianie uszkodzonych linii oraz przekazywanie rozkazów. W powstańczym mieście, odciętym przez niemieckie pozycje i ostrzeliwanym, łączność miała znaczenie zasadnicze. Od sprawnego przekazywania informacji zależało współdziałanie oddziałów, możliwość wezwania pomocy i orientacja w sytuacji na poszczególnych odcinkach walk.

Później, gdy sytuacja wymagała bezpośredniego kontaktu między odciętymi oddziałami, Ewa wykonywała również zadania kurierskie. Pod koniec Powstania zgłosiła się do nawiązania kontaktu z odciętym klasztorem Sióstr Zmartwychwstanek na Żoliborzu, w którym broniły się polskie oddziały.

Po upadku Powstania Ewa Ponińska trafiła do niemieckiej niewoli. Jej wojenny los nie zakończył się więc wraz z zakończeniem walk w Warszawie.

Po wojnie wybrała emigrację. Studiowała w Irlandii i Londynie, pracowała jako nauczycielka na Trynidadzie i w Kanadzie, a także angażowała się w działalność polonijną. Została malarką. W 1954 roku wyszła za mąż za Tadeusza Konopackiego, również uczestnika Powstania Warszawskiego, który później pracował jako architekt i działał społecznie w środowisku Polonii kanadyjskiej. Jej wspomnienia ukazały się w książce Po Burzy jak ptaki rozlecieliśmy się po świecie.

Już sam tytuł tej publikacji dobrze oddaje losy pokolenia, którego młodość przypadła na czas wojny, a dorosłe życie często toczyło się poza krajem.

Odwiedziny w Ottawie były okazją do spotkania z kobietą, której biografia obejmuje kilka odrębnych rozdziałów polskiej historii: okupację, działalność konspiracyjną, Powstanie Warszawskie, niewolę i powojenną emigrację. Zarazem jest to historia osoby, która po wojnie nie zrezygnowała z aktywności i przez dziesięciolecia współtworzyła polskie życie na obczyźnie.

Stefan Zadrożny. Z powstańczego Żoliborza do Kanady

W Montrealu delegacja odwiedziła Stefana Zadrożnego, Powstańca Warszawskiego i żołnierza Armii Krajowej, który walczył na Żoliborzu.

Jego biografia należy do historii tych uczestników Powstania Warszawskiego, których losy po wojnie związały się z emigracją. Warszawa, w której walczył, była miastem zniszczonym, a powojenna rzeczywistość nie dawała wszystkim uczestnikom konspiracji i walki o niepodległość możliwości powrotu do życia, o jakim marzyli w 1944 roku.

Stefan Zadróżny urodził się w 1927 roku w Warszawie. Jego rodzina była związana z wojskiem, ojciec był oficerem a matka pracował w Sztabie Głównym, a jego brat walczył podczas Powstania Warszawskiego w batalionie „Baszta”. W czasie okupacji niemieckiej zaangażował się w działalność konspiracyjną. Wstąpił do tajnego plutonu harcerskiego, przeszedł szkolenie wojskowe i uzyskał stopień kaprala. Jego działalność konspiracyjna była tak dobrze ukryta, że nawet rodzice nie wiedzieli o jego udziale w organizacji.

Podczas Powstania Warszawskiego walczył na Żoliborzu. Wraz ze swoją sekcją obsługiwał karabin maszynowy i brał udział w ciężkich walkach m.in. w rejonie ulicy Krasińskiego i Marymontu. W czasie Powstania uczestniczył w wielu akcjach bojowych. Jego sekcja była wykorzystywana do wsparcia innych oddziałów, m.in. podczas walk z niemieckimi czołgami.

Po kapitulacji Powstania trafił do niemieckiej niewoli. Przebywał w obozach jenieckich, gdzie był zmuszany do pracy. Wiosną 1945 roku został wyzwolony i przedostał się do Włoch, gdzie próbował wstąpić do armii generała Władysława Andersa. Rozpoczął tam dalszą naukę, a później wyjechał do Anglii.

Po wojnie kontynuował naukę i zdobył wykształcenie inżynierskie. Po około dwudziestu latach pobytu w Anglii wyemigrował wraz z rodziną do Kanady, gdzie zaangażował się w działalność polonijną i upamiętnianie polskich żołnierzy.

Odwiedziny u Stefana Zadróżnego były wyrazem pamięci o jego służbie oraz okazją do rozmowy o niezwykłych doświadczeniach z bohaterem Powstania Warszawskiego i jego rodziną.

Stanisława Gryz. Łączniczka i sanitariuszka Batalionów Chłopskich

W Toronto delegacja spotkała się z przedstawicielami polskiego środowiska kombatanckiego. Wśród uczestników była Stanisława Gryz, jedna z osób, których życiorysy łączą przedwojenną Polskę, konspirację i późniejsze życie na emigracji.

Urodzona 2 listopada 1918 roku Stanisława Gryz należała do pokolenia, które dorastało w odrodzonej Rzeczypospolitej, a następnie musiało zmierzyć się z niemiecką okupacją. W czasie wojny służyła w Batalionach Chłopskich jako łączniczka i sanitariuszka. Posługiwała się pseudonimem „Śnieżynka”.

Bataliony Chłopskie były jedną z najważniejszych organizacji konspiracyjnych działających na okupowanych ziemiach polskich. Ich działalność obejmowała nie tylko walkę zbrojną, lecz także ochronę ludności wiejskiej, przeciwdziałanie niemieckim represjom i działania organizacyjne.

Łączniczki i sanitariuszki pełniły w tej strukturze szczególną rolę. Łączność między ludźmi i oddziałami była warunkiem funkcjonowania podziemia, a udzielanie pomocy rannym oznaczało niejednokrotnie pracę w warunkach niedostatku środków i stałego zagrożenia. Służba wymagała dyskrecji, odporności i gotowości do działania mimo ryzyka.

Obecność Stanisławy Gryz na spotkaniu kombatanckim była świadectwem ciągłości polskiej pamięci na emigracji. Jej życiorys łączy doświadczenie konspiracji z historią Polonii kanadyjskiej, która przez kolejne dekady starała się zachować pamięć o wojnie i przekazać ją młodszym pokoleniom.

Syberia, utracony dom i nowe życie w Kanadzie

W czasie odwiedzin Szefa Urzędu w Copernicus Lodge w Toronto – placówki powstałej z inicjatywy polskiej społeczności, która od początku miała służyć seniorom polskiego pochodzenia – odbyło się spotkanie się z kobietami, które zostały zesłane na Syberię, a po wojnie znalazły dom w Kanadzie.

Ich doświadczenie było inne niż losy żołnierzy walczących w konspiracji czy w szeregach regularnych formacji wojskowych. Łączyła je jednak ta sama epoka i doświadczenie utraty normalnego życia w wyniku wojny oraz represji.

Dla Polaków deportowanych w głąb Związku Sowieckiego wywózka oznaczała często nagłe wyrwanie z dotychczasowego świata. Rodziny traciły domy, majątek i poczucie bezpieczeństwa. Ludzie trafiali w warunki klimatyczne i bytowe, do których nie byli przygotowani. Wielu musiało walczyć o przetrwanie, nie wiedząc, czy kiedykolwiek wróci do swoich rodzinnych miejscowości.

W przypadku kobiet doświadczenie zesłania często łączyło się z odpowiedzialnością za dzieci i bliskich. Przetrwanie wymagało codziennych decyzji, zaradności i wytrwałości, a perspektywa powrotu do Polski pozostawała niepewna.

Koniec wojny nie oznaczał automatycznie powrotu do dawnego życia. Zmiana granic, powojenny układ polityczny i skomplikowane losy rodzin sprawiły, że część osób, które przeżyły deportację, nie wróciła do miejsc, z których je wywieziono. Ich droga prowadziła przez kolejne kraje, a dla niektórych ostatecznym domem stała się Kanada.

Spotkanie z kobietami mieszkającymi w Copernicus Lodge pozwalało spojrzeć na polską historię nie tylko przez pryzmat frontów i operacji wojskowych, ale również przez doświadczenie cywilów, których życie zostało zniszczone przez okupację i represje.

Nie były to wyłącznie historie cierpienia. Były także opowieści o przetrwaniu i budowaniu życia na nowo. Osoby, które utraciły rodzinne strony, potrafiły stworzyć nowe domy, wychować kolejne pokolenia i zachować pamięć o Polsce. W ten sposób ich biografie stały się częścią historii polskiej emigracji.

Dom opieki może być także domem pamięci

Wizyta w Copernicus Lodge i Wawel Villa w Mississauga zwróciła uwagę na jeszcze jeden wymiar odpowiedzialności za kombatantów i seniorów: znaczenie miejsca, w którym człowiek może zachować swoją tożsamość.

Obie placówki powstały z inicjatywy polskiej społeczności i przez lata rozwijały działalność odpowiadającą na potrzeby polskich seniorów. Zapewniają opiekę, ale jednocześnie podtrzymują związki mieszkańców z językiem, kulturą i środowiskiem, z którego się wywodzą.

Dla osób, których życie naznaczyły wojna, emigracja i wieloletnia rozłąka z Polską, ten aspekt może mieć szczególne znaczenie. Możliwość porozmawiania po polsku, uczestniczenia w wydarzeniach związanych z rodzimą tradycją czy spotkania z osobami o podobnych doświadczeniach pomaga zachować poczucie przynależności.

W Copernicus Lodge historia mieszkańców nie jest wyłącznie przeszłością, ale częścią wspólnoty, która nadal istnieje, choć jej członkowie są coraz starsi. Wspomnienia osób, które przeżyły wojnę, zesłanie i emigrację, mogą być przekazywane rodzinom i kolejnym pokoleniom.

Podobną rolę pełni Wawel Villa. Z placówką związane jest Muzeum i Archiwum Polskich Sił Zbrojnych im. płk. pil. Bolesława Orlińskiego, w którym gromadzone są mundury, odznaczenia, fotografie, dokumenty, książki i osobiste pamiątki polskich weteranów, latami skrupulatnie zbierane również dzięki ofiarności polskich kombatantów żyjących w Kanadzie.

Polska pamięta o swoich bohaterach

Odwiedziny Ewy Ponińskiej-Konopackiej, Stefana Zadrożnego, Stanisławy Gryz oraz Sybiraczek, które ostatecznie swój dom znalazły w Kanadzie, pokazują że pamięć o kombatantach nie powinna ograniczać się do odznaczeń, przemówień i uroczystości organizowanych przy okazji kolejnych rocznic, ale powinna współistnieć z bezpośrednim zainteresowaniem losem konkretnych osób.

Szacunek oznacza także chęć wysłuchania ich opowieści, zainteresowanie tym, co działo się po zakończeniu wojny, jak wyglądało życie na emigracji, jak udało się odbudować codzienność i co pozwoliło zachować więź z Polską.

Dla Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych takie spotkania są również okazją do utrwalenia świadectw ostatnich uczestników wydarzeń XX wieku, aby mogły być one przekazane kolejnym pokoleniom Polek i Polaków.

Więcej zdjęć: https://www.flickr.com/photos/kombatanci/albums

Biuletyn Kombatant

nr 7 (427) Lipiec 2026

Kombatant 7 26 www

Pożegnania

Z głębokim smutkiem zawiadamiam, że 27 września 2026 roku zmarł


śp. por. Ryszard Kniaź ps. „Janusz”


Urodzony 19 września 1927 roku w Częstochowie.

Więcej…