Select your language

Strona głównagodło służby cywilnej
Biuletyn Informacji Publicznej

82 lata temu żołnierze 2. Korpusu Polskiego zdobyli Monte Cassino – miejsce, które dla kolejnych pokoleń stało się symbolem odwagi, nadziei i ceny wolności. Na Polskim Cmentarzu Wojennym odbyły się główne uroczystości państwowe, organizowane przez Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Wydarzenie na historycznym wzgórzu klasztornym miało szczególnie uroczysty charakter, gromadząc przedstawicieli władz państwowych, kombatantów oraz rodziny żołnierzy 2. Korpusu Polskiego.

W głównych uroczystościach udział wzięła liczna grupa kombatantów, na czele której stał jeden z ostatnich żyjących weteranów 2 Korpusu Polskiego – major Władysław Dąbrowski, który przeszedł szlak Armii gen. Władysława Andersa - od zesłania do Kazachstanu, przez Bliski Wschód, aż po walki we Włoszech, w tym o Monte Cassino. Obecny był również Stanisław Guścin, który jako dziecko został wraz z rodziną deportowany na Syberię. Jego matka była ochotniczką w Pomocniczej Służbie Kobiet, a on wraz z bratem trafił do Junackiej Szkoły Kadetów. Wśród kombatantów znaleźli się żołnierze Armii Krajowej, Powstańcy Warszawscy i zesłańcy syberyjscy.

 włądzo.jpeg

 

W składzie państwowej delegacji, kierowanej przez organizatora uroczystości, Szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, ministra Lecha Parella, uczestniczyli przedstawiciele polskiego rządu. Premiera Donalda Tuska reprezentował minister Jakub Stefaniak – Zastępca Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, wiceminister obrony narodowej Stanisław Wziątek, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Sebastian Gajewski, wiceminister kultury Marek Krawczyk, przewodniczący Komisji Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Środków Przekazu Piotr Adamowicz.

Wizytę na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino złożył Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki wraz z małżonką, przedstawicielami Kancelarii Prezydenta RP oraz grupą weteranów Armii Krajowej, aby w czasie uroczystości oddać hołd bohaterom, którzy walczyli i oddali życie za wolność Polski i Europy.

Szczególną część delegacji stanowiły rodziny żołnierzy poległych w Bitwie o Monte Cassino, którzy spoczęli na Polskim Cmentarzu Wojennym. Rodziny, reprezentujące żołnierzy różnych stopni i pochodzący z różnych części Polski, po raz pierwszy wzięły udział w oficjalnej delegacji i dla wielu z nich była to pierwsza wizyta w miejscu spoczynku przodków.

Minister Lech Parell, przemawiając z okazji 82. rocznicy bitwy, podkreślił, że mimo upływu lat pamięć o bohaterach tamtych dni pozostaje żywa w rodzinnych opowieściach, świadectwach i narodowej pamięci.

- Monte Cassino jest symbolem, w którym skupia się wiele znaczeń i właśnie dlatego rocznicy tej bitwy nie obchodzimy wyłącznie ku pamięci przeszłości, lecz także po to, by czerpać z niej wskazania na dziś. Ważne jest, aby każdy z nas starał się je odnaleźć - powiedział Szef Urzędu.

- Pierwszą lekcją Monte Cassino jest lekcja nadziei - mówił minister. Podkreślił, że dla Polaków żyjących w okupowanym kraju sama wieść o żołnierzach walczących pod biało-czerwoną flagą była dowodem, że Polska nie zginęła. Przypomniał również, że w okresie PRL przykład Monte Cassino dodawał odwagi osobom sprzeciwiającym się systemowi i walczącym o wolność słowa oraz prawa człowieka.

 

parelllll.jpeg

 

Lech Parell zauważył, że bohaterowie bitwy udowodnili, iż odwaga i poświęcenie muszą iść w parze z rzetelnym przygotowaniem, wyszkoleniem i dobrą organizacją. Kluczowe znaczenie miały również sprawne dowodzenie oraz zdolność współdziałania.

Podkreślił także, że 2. Korpus Polski był formacją, w której spotkali się Polacy o różnym pochodzeniu, przekonaniach, wyznaniach i poziomie wykształcenia.

- Nie było łatwo zgrać te wszystkie instrumenty w jedną orkiestrę, ale ostatecznie się to udało - dodał.

Korpus skupiał Sybiraków, byłych więźniów sowieckich łagrów, a także tysiące Polaków przymusowo wcielonych wcześniej do niemieckiej armii, którzy wykorzystywali każdą okazję, by przedostać się do Polskich Sił Zbrojnych. W sumie w Armii na Zachodzie służyło około 90 tysięcy takich żołnierzy.

- Wszyscy oni, niezależnie od drogi, którą przyszli do Polskich Sił Zbrojnych, po 1989 roku zostali w pełni uhonorowani. Pamięć potomnych winna im to samo - podkreślił minister.

Zakończył, dziękując wszystkim, którzy oddają hołd bohaterom i pielęgnują pamięć o ich poświęceniu.

- Niech historia i przesłanie tej zwycięskiej kampanii będą dla nas drogowskazem. Niech przypominają kolejnym pokoleniom, że pokój i wolność nie są dane raz na zawsze. Cztery lekcje Monte Cassino - nadzieja, dyscyplina, sojusz i pojednanie muszą być odrabiane nieustannie - zaznaczył.

W dalszej części uroczystości Prezydent Karol Nawrocki podkreślił znaczenie wydarzenia i jego wymiaru historycznego oraz moralnego, wskazując na trwałą pamięć o żołnierzach 2. Korpusu Polskiego.

- To trzeba podkreślać, że była to armia niezwykła, armia, która złożona była z ludzi wygłodzonych z ludzi, którzy jeszcze do niedawna byli niewolnikami. Nie przyjechali tu bić się z koszar, przyjechali z długiej podróży. [...] Żołnierze trafili tutaj by bić się ze swoimi sojusznikami o wolną Europę i by dotrzeć do wolnej Polski. Armia cieni i niewolników stała się armią zwycięzców spod Monte Cassino. Generał Anders jasno postawił swoim żołnierzom zadanie. Oni w swoich umysłach i sercach mieli wolną Polskę – powiedział Prezydent.

Podczas uroczystości Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski odznaczony został mjr Władysław Dąbrowski. Jest on ostatnim świadkiem, który widział moment zawieszenia biało-czerwonego proporczyka przez żołnierzy 12. Pułku Ułanów Podolskich 18 maja 1944 roku na szczycie klasztornego wzgórza.

- To nie jest odległa historia – to historia o nas, o ludziach, którzy są obok nas, jak major Dąbrowski, który przed chwilą został odznaczony jednym z najwyższych odznaczeń państwowych, to jego historia. To on obudził lwa w swoim sercu jak chciał gen. Anders, i był gotowy walczyć o wolność Włoch, Europy i o wolność Polski. To historia człowieka, który jest tuż obok nas – mówił Prezydent po odznaczeniu majora. 

 

olkih.jpeg

 

Szczególnie poruszającym momentem uroczystości były wygłoszone przez członków rodzin wspomnienia o żołnierzach spoczywających na Monte Cassino. Niejednokrotnie były to listy pisane własnoręcznie do bliskich, które po latach ponownie wybrzmiały w miejscu ich wiecznego spoczynku.

Pani Katarzyna Nowicka przedstawiła historię Alfreda Kuczuka-Pileckiego, dowódcy w 3. kompanii 6. Batalionu Pancernego „Dzieci Lwowskich”. Po zwycięstwie pod Monte Cassino jego oddział uczestniczył w walkach o przełamanie Linii Hitlera w rejonie Piedimonte San Germano. Zginął 23 maja 1944 roku.

Pani Anna Banasiak przedstawiła historię podporucznika Leona Chałupy, który z sowieckiej niewoli przedostał się do Armii generała Andersa. Jego droga wiodła przez łagry, Bliski Wschód i Włochy. Zginął pod Monte Cassino.

Pani Bożena Babiuch odczytała list skierowany do jej dziadka Franciszka Smolaka, który nigdy do niego nie dotarł. Służył on w 5. Batalionie Łączności 5. Kresowej Dywizji Piechoty. Zginął 17 maja na stoku Wzgórza Widmo.

 

babiuch.jpeg

 

Pani Hildegarda Chudy przywołała postać Wilhelma Kubisza, brata swojego ojca, nazywanego w rodzinie „Wiluś”. Na początku II wojny światowej został on przymusowo wcielony do armii niemieckiej. W grudniu 1941 roku pod El-Ghazalą przeszedł na stronę polską z Afrika Korps. Walczył w 1. Batalionie Strzelców, wchodzącym w skład 3. Dywizji Strzelców Karpackich. Poległ pod Monte Cassino pierwszego dnia natarcia.

Pan Grzegorz Mandera przywołał losy Fryderyka Mandery, który z Armią gen. Andersa przeszedł cały szlak bojowy aż na front włoski. Poległ 12 maja podczas patrolu, gdy jego pojazd został trafiony niemieckim granatem moździerzowym.

Pani Alicja Tracz przywołała postać Jana Żychonia oraz pustkę, jaką pozostawił w rodzinie. Odczytała również list jego żony do matki poległego majora: „Nie wiem, czy mamusi już wiadomo, że nasz kochany Janek nie żyje. Poległ bohaterską śmiercią dnia 17 maja 1944 roku pod Monte Cassino”.

Po zakończonych wspomnieniach został odczytany Apel Pamięci, a następnie polska delegacja na czele z kombatantami i szefem Urzędu, złożyła wieniec w miejscu upamiętniającym gen. Władysława Andersa oraz bohaterskich polskich żołnierzy. Zwieńczeniem uroczystości było wykonanie utworu "Czerwone maki" oraz "Hejnału Mariackiego" – pieśni, która wybrzmiała na szczycie klasztornego wzgórza po jego zdobyciu przez Polaków.



Pełna treść przemówienia Szefa Urzędu:

Mijają 82 lata od Bitwy o Monte Cassino. To szmat czasu, którego ogrom z trudem ogarnia nasza wyobraźnia. Jak więc to się dzieje, że echa tamtych dni nie milkną? Że trwają w pamięci ostatnich żyjących żołnierzy, w opowieściach przekazywanych z pokolenia na pokolenie, w sumieniach tych, którzy potrafią słuchać.

Co takiego jest w tej bitwie?

Monte Cassino jest symbolem, w którym skupia się wiele znaczeń – i właśnie dlatego rocznicy tej bitwy nie obchodzimy wyłącznie ku pamięci przeszłości, lecz także po to, by czerpać z niej wskazania na dzień dzisiejszy. Tych znaczeń może być bardzo wiele. Ważne jest jednak, aby każdy z nas starał się je odnaleźć.

W maju 1944 roku żołnierze 2. Korpusu Polskiego pod dowództwem generała Władysława Andersa, po niezwykle ciężkich walkach, przełamali Linię Gustawa i zdobyli wzgórza Monte Cassino, otwierając wojskom alianckim drogę na Rzym. To są fakty zapisane w podręcznikach. Pytanie, które stawiamy sobie dzisiaj, nad ich grobami, jest następujące: co ich zwycięstwo mówi nam – żyjącym w innym świecie, ale wciąż w cieniu wojny, która powróciła do Europy?

Pierwsza lekcja Monte Cassino, którą dziś odczytuję, to lekcja nadziei. Dla Polaków w okupowanym kraju, gdzie trwał terror, gdzie całe wspólnoty narodowe, społeczne i zawodowe poddawano planowej eksterminacji, sam fakt, że gdzieś daleko polski żołnierz walczy pod biało-czerwoną flagą, był znakiem, że Polska nie zginęła. Że nadal walczy. Później — w czasach PRL — ten sam przykład Monte Cassino dodawał odwagi tym, którzy walczyli o prawa człowieka i wolność słowa. Ta walka — zarówno o wyzwolenie Włoch, jak i o pokonanie komunizmu — została uwieńczona sukcesem. Można więc osiągać nawet najtrudniejsze cele. Można wyjść z opresji wręcz beznadziejnych.

Druga lekcja jest lekcją konsekwentnego budowania zwycięstwa. Bohaterowie Monte Cassino pokazali, że odwadze, determinacji i poświęceniu musi towarzyszyć rzetelne przygotowanie, wyszkolenie, dobra organizacja, sprawne dowodzenie i zdolność do współdziałania. To cechy, które w normalnych warunkach należy budować latami. Ale można też — jak gen. Anders — uzyskać je w niezwykle szybkim tempie. Takie samo zadanie staje przed naszym państwem dzisiaj. O ile zdobędziemy się na wewnętrzną dyscyplinę. O ile zrozumiemy, że mamy mało czasu.

Trzecia lekcja to lekcja sojuszu. O wzgórza Monte Cassino walczyli ramię w ramię żołnierze z różnych stron świata: Amerykanie, Kanadyjczycy, Brytyjczycy, Szkoci, Walijczycy, Hindusi, Ghurkowie, Nowozelandczycy, mieszkańcy Południowej Afryki, Francuzi, a w ich szeregach żołnierze z Maroka, Algierii i Tunezji. Walczył także Włoski Korpus Wyzwoleńczy. To nas uczy, że wolności nie zdobywa się w pojedynkę. Tym bardziej samemu się jej nie obroni. Choćbyśmy wydali na obronność nie 5 proc. PKB ale 50 proc.

W naszych dziejach nieustannie poszukiwaliśmy wyjścia z potrzasku, jakim jest położenie między silnymi i zaborczymi sąsiadami. Nasze nadzieje na sojusze najczęściej okazywały się płonne, co wcale nie znaczy, że mieliśmy jakieś inne wyjścia. Że mogliśmy postawić na jakieś alternatywne układy międzynarodowe. Nie mogliśmy! Dziś po raz pierwszy od wieków sytuacja jest inna. Te szanse stwarza obecność Polski w Unii Europejskiej i w NATO, w którym silną rolę odgrywają Stany Zjednoczone. Wzmacnianie tych sojuszy jest naszą racją stanu. Odwrotnie: kruszenie któregokolwiek z nich jest godzeniem w nasze interesy.

Czwarta lekcja, o której myślę, jest chyba najtrudniejsza. To lekcja pojednania i zrozumienia znaczenia wspólnoty. Wymaga ona wysiłku osobistego każdego z nas. Nagięcia się do drugiego człowieka. Rezygnacji z fałszywych uprzedzeń.

2. Korpus był płaszczyzną, na której spotkali się Polacy najróżniejszego pochodzenia, wszystkich przekonań, wyznań, poziomu wykształcenia. Nie było łatwo zgrać te wszystkie instrumenty w jedną orkiestrę. Ale się przecież udało! Stanowił formację, w której spotkali się Sybiracy, byli jeńcy sowieckich łagrów — wyrwani z nieludzkiej ziemi dzięki niezłomnej woli ich Dowódcy — z tysiącami Polaków, którzy wcześniej zmuszeni byli do służby w Wehrmachcie i wykorzystywali każdą okazję do ucieczki, by dołączyć do armii polskiej. Ileż dzieliło ich różnic!

Ta historia nie jest dobrze znana — choć jest oczywista i przez samego gen. Andersa podkreślana była wręcz z dumą. Paradoksalnie: podziały przezwyciężone wtedy zaczęły odgrywać rolę - negatywną rolę - w ostatnich latach. To wielkie zło.

Naszych Rodaków z Wielkopolski, ze Śląska i z Kaszub, których wcielano do armii niemieckiej i którzy przy nadarzającej się sposobności przechodzili do Polskich Sił Zbrojnych było łącznie w polskiej armii na Zachodzie aż 90 tysięcy. Wszyscy oni, złączeni braterstwem, służyli pod biało-czerwoną. Wszystkim im — niezależnie od drogi, którą przyszli do Polskich Sił Zbrojnych — wolna Polska po 1989 roku przywróciła pełnię praw kombatanckich. Pamięć potomnych winna im to samo.

Szanowni Państwo,

Z głębi serca dziękuję wszystkim, którzy oddają tu dziś hołd bohaterom i pielęgnują pamięć o ich poświęceniu. Niech historia i przesłanie tej zwycięskiej kampanii towarzyszy nam jak drogowskaz.

Niech przypomina kolejnym pokoleniom, że pokój i wolność nie są czymś oczywistym. Cztery lekcje Monte Cassino: nadzieja, dyscyplina, sojusz i pojednanie — nie wystarczy, że zostały odrobione raz, w 1944 roku. Trzeba je odrabiać bez końca, dla dobra naszej Ojczyzny.

Cześć i chwała bohaterom!

***

Biuletyn Kombatant

nr 4 (424) kwiecień 2026

Kombatant 4 26 okładka

Pożegnania

Z głębokim smutkiem zawiadamiam, że 30 kwietnia 2026 roku zmarł


ŚP
Maciej Wojciechowski
urodzony 22 sierpnia 1964 r. w Bierutowie.

Read more …