Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów podczas II wojny światowej to wyraz hołdu dla tych, którzy w trudnym okresie okupacji niemieckiej, mimo grożącej kary śmierci, zdecydowali się pomóc współobywatelom narodowości żydowskiej.
Dla uczczenia tego dnia Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, minister Lech Parell, złożył wiązankę kwiatów przed tablicą „upamiętniającą Polaków, którzy, narażając życie, ratowali Żydów w czasie okupacji niemieckiej w latach 1939–1945”, znajdującą się w Kaplicy Matki Bożej Ostrobramskiej oraz uczestniczył w mszy św. w intencji pomordowanych, zmarłych i żyjących Polaków, którzy z narażeniem własnego życia i życia swoich najbliższych, ratowali Żydów przed okupantem niemieckim.
24 marca wybrano jako dzień pamięci w związku z tragiczną śmiercią rodziny Ulmów oraz ukrywanych przez nich Żydów w Markowej. Tego dnia, w 1944 roku, na skutek donosu niemiecka żandarmeria zabiła Józefa Ulmę, jego ciężarną żonę Wiktorię oraz ich dzieci: Stanisławę (8 lat), Barbarę (6 lat), Władysława (5 lat), Franciszka (4 lata), Antoniego (3 lata) i półtoraroczną Marię. Razem z nimi zamordowano także ośmioro Żydów, którym udzielali schronienia: Saula Goldmana i jego czterech synów (Barucha, Mechela, Joachima i Mojżesza rodzinę tę nazywano Szallami od imienia ojca), a także Gołdę (Genię) Grünfeld, Leę (Laycę) Didner oraz Reszlę, córkę jednej z kobiet. Donosu najprawdopodobniej dokonał Włodzimierz Leś, granatowy policjant z Łańcuta, który wcześniej, za wynagrodzeniem, wspierał rodzinę Saula Goldmana.
Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką obchodzony jest od 2018 roku, w rocznicę wydarzeń w Markowej. W pomoc Żydom zaangażowały się tysiące Polaków, z czego około tysiąca przypłaciło to życiem.


